Yolo!!♥♥
Koniec wolności, pora zamknąć się w klatce zwanej szkołą (wtf!? co ja pisze xD)
Piszę ten post po raz 2 !!! Bo net mi się zwiesił :( byłam już tak daleko..Nom ale mówi się trudno xD
Mój dzień zaczął się po godz. 14:30, bo w tedy pojechałam po kolegę na mim aluminiowym rumaku..

Który oczywiście też posiada aluminiowego rumaka xD. Na początku, plan był taki, że mieliśmy pojechać po mojego chłopaka i gdzieś z nim pojeździć na rowerach, ale wyszło tak,że dzwoniliśmy na domofon (bo on mieszka w bloku) i ktoś odebrał i otworzył drzwi, ale nikt nic nie mówił, potem pukaliśmy do tego mieszkania z jakieś 30 min. aż w końcu drzwi się same otworzyły..znaczy nie same, ale to tak wyglądało jakby same :P. Zaczęliśmy się drzeć "halooo!!" ale nikt się nie odzywał. Po jakichś 2 min. wyszła jego mama i powiedziała "Ja się źle czuje! A wy mi tu tak pukacie ! mojego synka nie ma !!!". Ok, rozumiem źle się czuła itp. ale mogła chociaż przez domofon spytać, kto dzwoni i o co cho, a nie tak ,że staliśmy jak 2 debile przed tymi drzwiami z jakieś 30 min. !! Po chwilowym obgadywaniu (moje ulubione zajęcie ^^) pojechaliśmy do biedronki, jak prawdziwi Polacy xD. Nie byliśmy tam za długo bo ani ja,ani kolega nie mieliśmy kasy :P.Postanowiliśmy gdzieś zostawić rowery i iść na miasto, tak więc zostawiliśmy rowery za biedronką.. a konkretniej, za budką z prądem :).Właśnie mieliśmy iść kiedy nagle jakieś dziewczyny poszły za biedronkę. Baliśmy się, że nam te rowery ukradną, więc chowaliśmy się za tą budką z prądem xD. Koło tej budki był stary,opuszczony szpital, w którym urodziła się super star (ja) xD.Kolega siedział przy rowerach,a ja zaczęłam obczajać miejsce moich narodzin..a konkretniej, miejsce w którym powinno się moje życie zakończyć jeśli by nie zamknęli tego szpitala, bo to było miejsce sekcji zwłok. Jak zaczęłam opowiadać koledze, co mogło się tam dziać to prawie puścił pawia na budkę z prądem xD. Mam plan, żeby wybrać się tam kiedyś z kimś kto się nie boi i obczaić cały szpital. Wiem, że zburzyli kostnicę i wybudowali na niej park, więc nie zobaczę, najlepszego miejsca :(. Wracając do tematu, popędziliśmy na naszych aluminiowych rumakach w stronę pracy mojej mamy ( jak poetycko :D ), żeby wysępić kasę (no bo po co innego). Udało się, po wielkich trudach, wysępiłam 5 zł. Z naszym skarbem narodowym popędziliśmy do kauflandu ♥♥ i kupiliśmy:
•donut'y z cukrem pudrem
•czekoladę o smaku tiramisu ♥
•jakieś szajskie picie po 0.99zł. :P
z takim asortymentem ruszyliśmy się w drogę powrotną do domu mojego kolegi.W trakcie drogi jest odcinek, który mieści się pod mostem i jest to najruchliwsza droga w caałym Raciborzu, dlatego jechaliśmy chodnikiem i szła jakaś rodzinka, dwójka dzieci i matka i ojciec, prawie w nich wjechałam bo był taki gwałtowny skręt i ten most, dlatego ich nie widziałam. Ten ojciec zaczął się drzeć, że rowerem to po drodze się jedzie a nie po chodniku!..myślałam, że zaraz go wezmę i zatłukę ! Jakim cudem mam jechać po najruchliwszej drodze w całym Racku jechać rowerem !!! Chyba go pogięło ! potem przez ok. 12 min. drogi obgadywaliśmy (jak mohery xD ) tego ojczulka ( 12 min. to dość długo biorąc pod uwagę to, że z Raciborza do mojego domu jest 30 min. :D) potem jechaliśmy przez las, i przez drogę ROWEROWĄ szła sobie rodzinka. Po 1. po drugiej stronie mięli chodnik i pasy, więc nic nie przeszkodziło by im w przejściu na drugą stronę po 2. Już ok, mogli iść tą drogą, ale oni się rozwalili na całą tą ścieżkę i nie mieliśmy jak przejechać !! Zaczął się ciąg dalszy obgadywania xD. Zajechaliśmy do domu kolegi i od razu po przyjeździe zaczęliśmy szukać legitymacji kolegi :P. Kolega dostał szlaban, bo nie umiał jej znaleźć więc pognałam na moim srebrzysto-niebieskim rumaku pod największą górkę w okolicy,żeby dojechać po moją koleżankę po jakichś 6 min. udało mi się!! Alleluja!! Jako pierwsza wjechałam na rudelbana !!(tak się nazywa ta górka) Morze nie jako pierwsza, ale powinni dawać za to jakiś order, czy medal.. serio!! Wjechałam, ale byłam tak zmachana, że nawet nwm jakim cudem dojechałam po koleżankę ! Kiedy tylko wyszła, od razu ruszyliśmy się po Agnyskę ! Czyli niewielką osóbkę z tym oto blogiem:
Na początku pojechaliśmy na kanar (takie tam, małe bagienko xD) i rowerami pojechałyśmy przez pole ! To nie było zbyt mądre, bo pole było po jakimś tam ziarnie i wystawały te takie łodyżki (ich resztki) i okropnie się jechało !..ale się opłacało, bo znalazłyśmy...CHMIEL !! Zaczęłyśmy się nim jarać, jeść go i w dodatku wdychać !! Potem mnie bolał brzuch :(.Moja przyjaciółka mówi, że chmiel jest dobry na spanie.. przekonamy się dzisiaj :P. Po naszych majestatycznych odpałach, pojechałyśmy na plac zabaw, ale nie byłyśmy tam zbyt długo i pojechaliśmy do mnie żeby się najeść przed początkiem szkoły :)..chyba wyszło dobrze,bo wchłonęłyśmy 2 pełne paczki popcornu i połowę babki.
To był cały mój dzień, był wspaniaały ♥♥ dziękuję z całego serca osobą które towarzyszyły mi w tym dniu, poprzedzającym jutrzejszą masową masakrę :P
Jutro opiszę mój najlepszy dzień in my life :), a jeszcze dzisiaj morze dodam zdjęcia moich rysunków na zakładkę "my drowing" :)
Papatki moje wiewióreczki♥♥